sobota, 25 czerwca 2011

Brukselskie spotkanie blogerów kulinarnych

Tydzień temu odbył się w Brukseli zjazd blogerów kulinarnych. I ja tam byłam (zaproszona przez Mumukouski), miód i wino piłam (w dosłownym tego słowa znaczeniu ;) więc najwyższy czas słów o tym parę napisać
Spotkania takie organizowane są przez blogerów z Francji - i nie tylko - już od kilku lat w miejscowości Soissons, gdzie lokalne technikum gastronomiczne użycza swoich pomieszczeń i infrastruktury na tę okazję. W Brukseli spotkanie takie odbyło się po raz pierwszy, przybyło na nie wielu blogerów z Francji i Belgii. Głównym organizatorem spotkania był portal o tematyce kulinarnej 750g.com i związany z nim Chef Damien oraz blogerzy z Belgii: Apolina z Bombay-Bruxelles i Philou z Un cuisinier chez vous.     

 

Dwa dni minęły pod znakiem licznych degustacji, demonstracji, wspólnego gotowania, dzielenia się przepisami i informacjami. Miałam na własne oczy okazję przekonać się, jak różnorodna i ciekawa jest społeczność francuskojęzycznych blogerów. Patronat nad imprezą objęli cukiernik czekoladnik Benoît Nihant, oraz Benoît Molin, twórca kulinarny (on sam tak się określa ! créateur culinaire) i autor wielu książek kulinarnych. Gościem honorowym był szef kuchni z brukselskiej restauracji Sea Grill, Yves Mattagne
Nie sposób opisać wszystkich prezentowanych dań i blogerów, więc wspomnę tylko niektórych. Duże wrażenie zrobiła na mnie jagnięcina z warzywami z tajine przygotowana przez Sandro z Histoire de goût. Zresztą popatrzcie sami, jak pięknie wyglądało danie Sandro. 


 
 



Warzywa z tajine zostały ułożone w formie warkocza, który Sandro przyozdobił kwiatkami, jadalnej a jakże, aksamitki. Bowiem na spotkanie blogerów został również zaproszony ogrodnik-pasjonat Marc Herman z Potager retrouvé, który przybył z kilkoma skrzynkami sadzonek oraz najrozmaitszymi przyprawami i ziołami w doniczkach. Czego tam nie było?! Postanowiłam zresztą wybrać się wkrótce do jego gospodarstwa, żeby urozmaicić przydomowy ogródek i nasze sałatki.

 
 
 
Do wyjątkowych nalezała równiez prezentacja Yves Mattagne z Sea Grill.  Jak wskazuje nazwa  restauracji, którą prowadzi, Yves lubi eksperymentować z rybami i owocami morza, więc i tym razem przedstawił nam szybkie i orzeźwiające danie na lato związane z morzem: carpaccio de mer. 
 

 

Yves Mattagne jak na tak utytułowanego i sławnego szefa kuchni, okazał się wyjątkowo cierpliwym i ciepłym facetem: nie szczędził czasu na obszerne wyjaśnienia i odpowiedzi na pytania nas "amatorów". Przy okazji zdradził nam kilka swoich trików i ciekawych technik. Ciekawa jestem czy odgadlibyście, co robią na jego stole te czarne okrągłe kamienie. Więc wyobrazcie sobie, Yves Mattagne piecze chleb barwiony atramentem ośmiornic, a jego cieniutkie kromki, cieniutkie jak koronka, zdobią dania w jego kuchni. Te mniejsze "kamyki" to bezy z tym samym atramentem. Wszystko na talerzu było jadalne. Samo carpaccio zostało wykonane z homarca (langoustine), ale nie tyle owoce morza budziły zdumienie, co kiełki, listki, pędy i algi, którymi Yves Mattagne udekorował talerz. Miałam okazję spróbować mertensji nadmorskiej (mertensia maritima). Nie uwierzycie, ale jej srebrzyste jadalne listki przypominają smakiem ostrygi. 



Jednak najwiecej emocji dostarczył nam konkurs kulinarny, który odbył się w niedzielę po południu. Kiedy my konczyliśmy spokojnie lunch, trzy osoby wyłonione na podstawie nadesłanych wcześniej przepisów, krzątały się przy przygotowaniu deseru, którego tematem przewodnim miała być gorzka czekolada. Na wykonanie tego dania przeznaczono 45 minut, a oceniali je Benoît Nihant i Benoît Molin. Nagrodą był kosz produktów Benoît Nihant.  Zdania były podzielone nie tylko wśród jurorów ale i wśród blogerów.
 
 

Zwyciężczyni, autorka ciastka z czeresienkami, Sandrine z bloga La table de Sandrine,  oprócz wspaniałej nagrody, miała prawo do dodatkowego pokazu swoich umiejętności cukierniczych. Zresztą Sandrine to nie byle kto, bo już wcześniej startowała z sukcesem w mistrzostwach Francji dla kucharzy amatorów. Pod względem smakowym jednak do gustu przypadł wszystkim deser Sandry z Ok c'est bon. Pod warstwą kremu kryło się wyjątkowo pyszne i kruche ciastko, które zaskoczyło jurorów swoją teksturą i smakiem. Sandra podała już przepis (Croustillant chocolat bergamote) !
A oto i Sandrine w akcji, podziwiajcie ;)

 
Cacao au fleur de sel
 
Nie mogliśmy się napatrzeć...
Pozostaje teraz tylko cierpliwie czekać, aż wszyscy opublikują na blogach prezentowane przepisy. (No i na kolejne takie spotkanie). Na pikniku, który odbył się w sobotę, wielkim hitem okazały się marokańskie mielone Nawal z La cuisine d'Omochakir. Na szczęście Nawal zdążyła już zamieścić przepis i ja zdążyłam je już przetestować, a jutro będzie powtórka, więc spodziewajcie się ich w kolejnych wpisach. 
 



 
Uf, to był chyba najdłuższy wpis na tym blogu - kompletnie zgłodniałam od wklejania tych zdjęć ;))

7 komentarzy:

  1. Wpis długi, ale jakże bogaty kulinarnie.
    To bardzo ciekawe dla mnie informacje, a dodatkowo dalekie (przede wszystkim ze względu na odległość).Bardzo lubię czytać takie sprawozdania.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Euuuh,....j'ai vu qu'il y avait pleins de photos de ma démo,...c'est super gentil!!!...mais...tu ne pourrais pas me faire la traduction...LOL!!

    Content que tu aies apprécié,...ça n'a pas été sans peines!!!...La recette paraît aujourd'hui!!!

    Bises!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj Pelu, powinniśmy takie spotkania i my organizować ;))

    Sandro, c'est sympa de faire un petit tour chez moi, et pour ce que tu ne comprends pas, rassure-toi, je ne dis que du bien ;)) et je file sur ton blog pour récupérer la recette !

    Dziewczyny, oj naprawdę pysznie było, na jesieni kolejna taka impreza się szykuje, ale tym razem we Francji.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajna relacja. Nastepnym razem musisz mnie ze soba zabrac.Koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudownie spędzony weekend. Bardzo wzruszają mnie takie spotkania, gdzie wszyscy rozmawiają tylko o jednym...o swojej pasji...i dają z siebie wszystko! Z pewnością wiele nowego odkryłas na tym spotkaniu. Dzięki za relację!!

    OdpowiedzUsuń