niedziela, 24 czerwca 2012

Irański chłodnik ze szpinakiem i szafranem

Z tą potrawa zetknęłam się na wieczorze kuchni irańskiej, na który zaprosiła nas kilka tygodni temu Justyna. Justyna kuchnię irańską zna z pierwszej ręki to znaczy od swoich szwagierek, potrafi o niej zajmująco opowiadać i do tego jest wspaniałą gospodynią i kucharką. Większość potraw, przypraw, a nawet technik zupełnie nam nieznana, wręcz egzotyczna, ale ta jedna potrawa okazała się tak smaczna i prosta zarazem, że na stałe zagościła u nas w domu. Jest to po prostu jogurt ze szpinakiem, który w Iranie podawany jest jako dodatek do innych potraw lub jako przystawka. Jestem pewna, że tym, którzy lubią szpinak, wyda się interesującą odmianą. Robię ją zazwyczaj z pół kilograma szpinaku, którego po uduszeniu z cebulką robi się drastycznie mało i to jest główny mankament tej potrawy.


Chłodnik ze szpinakiem i szafranem
300 g dobrego jogurtu greckiego 

500 g świeżego (lub mrożonego, ale świeży zawsze lepszy) szpinaku 
1 duża cebula 
szczypta nitek szafranu (może też być sproszkowany)
kurkuma 
sól i pieprz
ewentualnie grubo posiekane orzechy włoskie

Cebulkę drobno siekamy i dusimy na oliwie tak, żeby się ładnie zeszkliła. Oprószamy kurkumą. Cebula w żadnym wypadku nie powinna się przyrumienić bądź przypalić. Dodajemy opłukany i osuszony szpinak, delikatnie solimy i dusimy przez najbliższe 10-15 minut.

Po ostudzeniu mieszamy z jogurtem. Doprawiamy solą oraz pieprzem i bardzo delikatnie szafranem. Chłodzimy w lodówce. Ponieważ orzechy często pojawiają się daniach słodkich i słonych i mają wg zasad perskiej filozofii właściwości rozgrzewające i pobudzające, posypałam chłodnik w miseczce grubo posiekanymi orzechami. Bardzo mi tutaj pasują. 



Wiadomo, że nie ma jak autentyczna etniczna kuchnia w domu, więc ze spotkania u Justyny wyszłyśmy wszystkie zachwycone i z przekonaniem, że to jedna z najsmaczniejszych i najbardziej wyjątkowych kuchni egzotycznych, jakich dane nam było spróbować. Żałowałyśmy tylko, że nie mamy pojemniejszych żołądków. 


Miejsce honorowe w kuchni perskiej zajmuje długoziarnisty ryż. Uprawiany głównie na północy kraju, stanowi podstawę pożywienia w Iranie, a jego mieszkańcy są przekonani, że gotują go najlepiej na świecie. Serwowany jest niemal do każdego posiłku. Nie da się ukryć, że ryż, który podała nam Justyna był niesamowicie sypki i przyjemny w ustach. Efekt ten uzyskuje się używając specjalnej czapeczki na pokrywkę, dzięki której para wsiąka i nie skrapla się w garnku. 



Ryż gotowany na sposób irański często przywiera do dna garnka, tworząc złocistą i chrupiącą skorupkę, uznawaną za ogromny przysmak.


Justyna nie omieszkała poczęstować nas również doogh, typowym irańskim napojem na bazie jogurtu i wody z dodatkiem ziół, głównie mięty i lodu. Niezwykle odświeżający i podobno zapobiega kacowi ;))



Irańczycy kochają bakłażany i przyrządzają je na dziesiątki sposobów: khoresht-e bademjan, gulasz z bakłażanów z pomidorami, do którego Justyna dodaje
również groch łuskany.



A tutaj bardzo oryginalna i smaczna potrawa fesenjoon z kurczaka (w wersji świątecznej często z kaczki) – może nie wygląda zbyt fotogenicznie, ale większość dań, które pokazała nam Justyna wyglądała dosyć paciajowato (a to dlatego, że większość potraw powinna gotować się dosyć długo, a nawet dzień wcześniej przed podaniem, aby wszystkie smaki dobrze się przegryzły). W fesenjoo rewelacyjne jest połączenie pasty z orzechów wloskich oraz wyjątkowo kwaśnego syropu z granatów . Ponieważ pewna miła osoba właśnie obdarowała mnie tym syropem oraz suszonymi limonkami, na pewno wkrótce ją wypróbuję.


Wracając do suszonych limonek, Irańczycy lubią kwaśne smaki i używają ich do zakwaszania potraw.



Zdumiała mnie również irańska sałatka Oliwieh, bardzo podobna do naszej sałatki majonezowej, z tą różnicą, że Iranki rozgniatają część składników widelcem i dodają pokrojonego kurczaka z rosołu. Ale o tym napiszę przy innej okazji.

To tyle, w sumie tylko kilka potraw z tej jakże ciekawej i mało znanej kuchni, a jednocześnie wiele jak na jeden wieczór. Jeszcze raz wielkie dzięki dla Justyny, a gdyby ktoś z was miał ochotę pogłębić temat, to istnieje fantastyczny blog poświęcony kuchni perskiej Turmeric and Saffron.
Justyna poleciła nam także wydane również w Polsce książki pochodzącej z Teheranu Marshy Mehran „Zupa z granatów” oraz „Woda różana i chleb na sodzie”. Urlop w sierpniu więc może uda mi się je znaleźć i przeczytać.










16 komentarzy:

  1. WoW! Chłodnikiem jestem zachwycona, fajna realacja! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolor nieziemski! Moc szafranu nie do przecenienia. Ja w ubiegłym tygodniu też szalałam z chłodnikami, w końcu mamy lato!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lato ? nie do konca jestem pewna: leje ;((

      Usuń
    2. ha! fakt! podejrzewam, że jakiś monsun nadciągnął, ale pogodę trzeba zaklinać.

      Usuń
  3. I u Ciebie dziś szafranowo:)
    Wspaniały chłodnik - z pewnością taki zrobię!
    Pozdrowienia:)

    OdpowiedzUsuń
  4. "Zupe z granatow" mialam kiedys, poszperam w bibliotece, moze jeszcze nie poszla w swiat...
    Pozdrawiam
    Aleksandra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola, to ja sie chetnie pisze, tylko musze ci najpierw ksiazke Julie oddac. Musimy sie kiedys umowic w waszym exquis.

      Usuń
  5. Uwielbiam szpinak, więc wszystko co go zawiera musi być super smaczne:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Och piekna opowieść o egzotycznych dla mnie potrawach :) Chłodnik ze szpinakiem pewnie przypadłby mi do smaku!

    OdpowiedzUsuń
  8. Szalenie intrygujacy przepis i bardzo ciekawy post!

    OdpowiedzUsuń
  9. Wspanialy wieczor! Masz racje, kuchnia perska jest rzeczywiscie dosyc malo znana, a szkoda. Nascie lat temu bylam zaproszona do domu pary moich bylych 'uczniow' i tez bardzo milo to wspominam : byl oczywiscie pyszny, perski ryz, 'potrawka' z kurczaka, byly i baklazany rzecz jasna :) Niestety nie bylo szpinakowego chlodnika, dziekuje wiec, ze podzielilas sie przepisem, bedzie jak znalazl na przyszly tydzien :)

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  10. PS. Czapeczka na pokrywke to swietny pomysl :))

    OdpowiedzUsuń
  11. genialny post, swietny przepis na chlodnik. szkoda ze tak rzadko odwiedzasz juz galerie potraa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alez Bernadeto, staram sie jak moge, chlodnik tez tam zawedrowal ;))

      Usuń
  12. Zaciekawił mnie ten pomysł. Zwłaszcza, że taki szybki. Lubię ciekawe smaki, a tu u Ciebie jest tyle kulinarnych ciekawostek!!! Dzięki za inspiracje.

    OdpowiedzUsuń