sobota, 5 stycznia 2013

Konkurs z okazji trzech Króli

6 stycznia w święto trzech Króli nie tylko we Francji podaje sie migdałowe ciasto z ukrytym fantem. Ten, komu trafi sie miniaturowa porcelanowa fasolka,  zostaje królem wieczoru, nosi specjalną koronę z błyszczącego papieru, którą cukiernie dodają do każdej galette. Pozostali spełniają wszelkie jego zachcianki, ale i król z kolei zobowiązany jest na kolejne spotkanie w tym samym gronie dostarczyć kolejną galette za rok.


Prawdę mówiąc, tradycja ta z chrześcijaństwem niewiele ma wspólnego. Zanim w migdałowej masie zaczęto ukrywać porcelanowe figurki, używano suszonych ziaren bobu lub fasoli. Jeszcze w starożytnym Egipcie symbolizowały one początek nowego życia ze względu na kształt przypominający zwinięty w ciele matki płód. Kojarzono ziarna bobu z płodnością i szczęściem. Być może stąd ciągle żywy we Francji zwyczaj obdarowywania gości przybyłych na wesele cukierkami (dragée) w kształcie ziaren bobu (???).

Korzeni galette des rois należałoby się jednak doszukiwać w starożytnym Rzymie, gdzie w okresie przesilenia zimowego obchodzono Saturnalia. Było to święto pojednania i równości i nawet niewolnicy mieli wtedy prawo świętować na równi z wolnymi. Na jeden dzień zamieniano się rolami. Pogańska tradycja przetrwała, a galette des rois częstowano w Średniowieczu biednych, którzy raz w roku mogli poczuć się jak królowie, podczas gdy zamożni mieli okazję popisać się wyjątkowo dobroczynnością: usługiwali im przy stole, oddawali swoje szaty, a potem jeszcze hojnie wynagradzali za tę całą błazenadę. Tylko jakoś trzeba było wybrać króla, bo przecież wszystkim biedakom nie sposób było dogodzić. Zdawano si
ę na los i stąd pomysł ukrycia w cieście fanta. Ukrywano nawet dwa ziarna: ziarno białej fasoli dla królowej i czarnej dla króla.

Tradycja nakazywała również zostawić jeden dodatkowy kawałek dla niezapowiedzianego gościa, którym najczęściej był jakiś żebrak. Uważano również, że osoba, która trafiła na ziarno w cieście, powinna zafundować galette na kolejne święto trzech Króli. Ale kto by tam czekał na galette przez kolejny rok: wymyślono, że szczęśliwiec postawi wszystkim kolejkę, a jeśli nie będzie chciał płacić, będzie musiał połknąć ziarenko. A ponieważ wielu wykręcało się od płacenia, wymyślono ziarenka z porcelany, które było trudniej połknąć. 


Z czasem porcelanowe fanty zaczęły przybierać rozmaite formy, chociaż początkowo tematycznie nawiązywały głównie do religii. Przedstawiały aniołki, nowo narodzone dzieciątko Jezus, postaci ze żłóbka, gołąbki lub popularnych świętych. Nieco później pojawiły się figurki symbolizujące królewskie atrybuty i przedmioty przynoszące szczęście. Nic więc dziwnego, że zaczęto je po prostu kolekcjonować. Dzisiaj nikogo nie dziwią wymy
ślne figurki zaprojektowane przez kreatorów mody lub autorów popularnych kreskówek i komiksów. Niektóre przypominają prawdziwe dzieła sztuki i osiągają zawrotne ceny wśród kolekcjonerów. Mogą być ręcznie malowane lub pozłacane. Nie sposób mieć w kolekcji wszystkie istniejące, dlatego kolekcjonerzy specjalizują się w określonych tematach lub seriach. Favofiliści, bo tak się ich nazywa, dzielą figurki na emaliowane i matowe. Zanim pojawiły się kuchenki mikrofalowe, popularne były również figurki z metalu albo z plastyku. Obecnie od kilku lat figurki porcelanowe przeżywają prawdziwy renesans. Czasami i mi dopisuje szczęście i kilka udało mi się już nazbierać. Chętnie się więc podzielę, bo czytałam,  że w Polsce nie do zdobycia. Zapraszam na belgię od kuchni na facebooku. Osoba, która polubi fanpage jako 308, będzie mogła wybrać jedną z figurek, a wśród osób, które zostawią komentarze pod tym postem, wylosuję drugiego zwycięzcę.

Przepisu nie podaję, bo szczerze mówiąc jeszcze nigdy tego ciasta nie robiłam - zawsze mamy kupione - ale skorzystałabym z tego przepisu. Tymczasem lęcę do piekarni po naszą tegoroczną galette, na razie !

PS: W Polsce też kiedyś mielismy podobn
ą tradycję i wybierano migdałowego króla.

33 komentarze:

  1. Właśnie dzwoniła moja Bratowa,która piecze jutro to ciasto na wieczór.
    We Francji Trzech Króli to miła tradycja.
    W Polsce teraz ogranicza się do kościelnych obrzędów...
    A figurka z porcelany musi w nim być!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo przyjemnie się czytało, pozdrawiam!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. 308 ojojoj ja polubilam juz dawno ;) Ale nic to, bo nadzwyczaj fajnie sie czytalo o nieznanych zwyczajach :0)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawie to opisałaś;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. już polubiłam na Fejsie :) szkoda, że nie można kilka razy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na jutro to mam już inne plany, ale za rok wprowadzam do domu nową tradycję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciasto francuskie w trakcie wyrabiania, jutro u mnie taki wypiek, co prawda, bez takiej wspaniałej figurki, może z fasolką :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to gratuluje Kamila, bo ja po raz kolejny kupilam gotowa, wstyd ;(

      Usuń
  8. Jaka piekna ta galette. U nas tez juz jest ale nie taka sliczna i pewnie nie tak dobra . Pod naciskiem chlopakow kupiona w sieci niedaleko domu gdzie robilysmy noworoczne zakupy. Bisous Dta

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo fajny zwyczaj, wcale bym się nie obraziła, gdyby przyszedł i do nas.

    Pozdrawiamy serdecznie

    Tapenda

    OdpowiedzUsuń
  10. Kolejna ciekawa historia. Ja kiedys zrobilam galette des Rois, z gotowego ciasta francuskiego, bardzo to bylo latwe i dobre. A w tym roku z Picarda, kupiona rok temu hihi.

    OdpowiedzUsuń
  11. Podobno z picarda sa bardzo smaczne à wiekszosc kupowanych w boulangeries sa niestety robione "fabrycznie" i tylko odgrzewane n'a miejscu. Podobno, niestety :-( Dta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ponad 80 proc. Nawet prywatne piekarnie kupuja takie gotowe galette i tylko je odgrzewaja ;((

      Usuń
  12. Ponad dziesięć lat temu, we Francji, miałam okazję jeść takie ciasto w miłym towarzystwie. Ku mojemu zaskoczeniu udało mi się znaleźć fanta. Szczęście mi dopisało, a jeszcze w tym samym roku się dopełniło, bo się cudownie spełniło. Nowe życie się pojawiło :-) Zdjęcie w koronie jest w rodzinnym archiwum. Pozdrawiam Wiktoria P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiktoria, czyli to wszystko prawda z ta fasolka, zwiastunem nowego zycia ;)

      Usuń
  13. Twój blog jest super ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawy zwyczaj. U nas na 3 kroli dzieci dostaja skarpety wypelnione slodyczami - przynosi je wiedzma Befana latajaca na miotle. Niegrzeczni dostaja wegiel. W sprzedazy jest wegiel zrobiony z cukru :-)
    A co do dragèe to mamy confetti. Migdaly w glazurze. Z okazji urodzin niebieskie lub rozowe (w zaleznosci od tego czy chlopczyk czy dziewczynka), podobnie na chrzest. Pozniej na komunie i slub biale. Z okazji zdobycia wyzszego wyksztalcenia - czerwone. na osiemnaste urodziny roznokolorowe. Na srebrne gody - srebrne, na zlote - zlote.

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo ciekawy post (slyszalam juz kiedys o tym ciescie jednak nigdy nie mialam okazji poznac dokladnej historii, ktora nota bene jest naprawde interesujaca) coz najwyzsza pora zeby ta tradycja dotarla i do Polski :)
    ciekawa jestem, czy z okazji wesela, w krajach frankofonskich panuje jeszcze jakas inna tradycja oprocz obdarowywania dragées?
    pozdrawiam lady_fr

    OdpowiedzUsuń
  16. Niniejszym oznajmiam, że nagrody rozlosowano i trafilaja one do Babe czki i Patki. Poprosze o wasze adresy na miss_coco i uwagi odnośnie waszych preferencji. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  17. u mnie w domu, zawsze była tradycja pączków z niespodzianką na tłusty czwartek, niespodzianki były różne i ten, który znalazł niespodziankę(guzik, pieniążek, cukierek, serduszko czy inne bibeloty) był królem :D Niestety często kończyło się to niestrawnością bo ilość zjadanych pączków była ogromna, ale zabawa przednia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. à la Gosia,
      mogę to sobie wyobrazic ;))

      Usuń
  18. U nas w tym roku byly az cztery rozne galettes, na szczescie nie tego samego dnia ;)
    Mnie bardzo smuci fakt, iz figurynki (nie wiem jak u Was...) coraz czesciej sa np. disneyowskimi postaciami; tych tradycyjnych niestety ze swieca szukac...

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  19. mmm fajnie tu ;) znalazlam ju zkilka fajnych przepisow i wroce tu :D

    OdpowiedzUsuń
  20. ciekawa tradycja:)

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Wracaj do nas, Wielkanoc idzie! :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetny blog i pyszne zdjęcia.
    Ja również prowadzą swój blog kulinarny. Ostatnio, dzięki tej stronie:
    http://zarabiaj-na-poradnikach.weebly.com/
    udało mi się wydać poradnik w postaci książki kucharskiej, z autorskimi przepisami. Zarabiam na swojej pasji. Jeśli byłabyś zainteresowana, zajrzyj koniecznie. Pozdrawiam serdecznie, Lucyna.

    OdpowiedzUsuń
  23. Wyglada fantastycznie, smakuje pewnie rownie dobrze =)

    OdpowiedzUsuń
  24. Też mi się podoba, ma świetny wygląd i prawdopodobnie równie dobry smak.

    OdpowiedzUsuń
  25. Czekam i czekam... a Ty nie wracasz!
    Nie trace nadziei:)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  26. Mam nadzieję, że zobaczymy jakiś smaczny przepis już niedługo! Gdyż widzę, że nie tylko ja na to czekam :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Belgio wroc !

    OdpowiedzUsuń
  28. Czy blog zawiesił swoją działalność? A jeśli tak to czy jest szansa na powrót? Grono fanów czeka! Prosimy! :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Czekamy, znam kilka osób ktore by sie ucieszyly z nowego wpisu. Blog jest swietny isledz go od paru lat.

    OdpowiedzUsuń