środa, 6 lipca 2011

I znowu królik

I znowu królik, powiecie. Tak, znowu, królik jest tutaj wyjątkowo lubiany i popularny. Tym razem tradycyjny przepis z Liège – pamiętacie, wspominałam o nim, pisząc o mielonych z Liège, a teraz przyszedł czas na to emblematyczne nie tylko dla regionu Liège, ale kuchni belgijskiej w ogóle, danie. Królik prawie tak dobry jak ten Johanny z malinami i kriek'iem (na niego też przyjdzie kolej ;))
 


Królik jak w Liège 
Lapin à la liégeoise - przepis ze strony Belgogourmet
dla czterech osób

królik podzielony na 6-8 zgrabnych kawałk
ów
100 g pokrojonego boczku
kilka szalotek 

150 g rodzynek (mogą też być suszone śliwki)
ocet winny
2 łyżki syropu z Liège, który można zastąpić miodem
lub powidłami śliwkowymi
bouquet garni czyli gałązka tymianku, listek laurowy i trochę natki pietruszki
łyżeczka musztardy
trochę masła
sól i pieprz


Kilka godzin wcześniej zalać rodzynki octem winnym i odstawić. Boczek usmażyć na suchej patelni i odłożyć na bok. Na tej samej patelni rozgrzać trochę masła i przyrumienić szalotki. Kawałki królika przyprawić solą i pieprzem, obtoczyć w mące i również przyrumienić na maśle. Ułożyć kawałki królika razem z boczkiem i szalotkami w rondlu. Dodać rodzynki i ocet, tymianek, natkę i listek laurowy i ustawić na ogniu pod przykryciem. Jeśli ocet nie przykrył mięsa, dolać trochę wody lub wywaru warzywnego. Po 45 minutach dodać łyżkę syropu z Liège lub miodu oraz łyżeczkę musztardy. Gotować jeszcze przez pół godziny, aż mięso będzie miękkie i zobaczycie, że bez problemu odchodzi od kości. Doprawić wedle uznania. Sos powinien być raczej ostry niż słodki. Na samym końcu, żeby zagęścić sos, można dodać kawałek chleba (to taki belgijski sposób). Tak przygotowany królik najczęściej jest podawany i najbardziej smakuje z frytkami. 
 

13 komentarzy:

  1. Wspaniałe danie!
    Królika bardzo lubię,jemy go prawie tak często,jak w Belgii.
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tam takiego królika (jeszcze z frytkami!) mogłabym codziennie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Był i u mnie niedawno - w białym winie, z musztardą i tymiankiem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurcze, a ja mam taka ochote na krolika, tylko tutaj wcale nielatwo go dostac...

    OdpowiedzUsuń
  5. Smakowity i wygląda, że soczysty. A te frytki cudne! Na pewno domowej roboty. Mieszkamy bliżej Arlon niż Liège, i dodajemy do królika również trochę tutejszego peket - polecam. Może masz jakiś adres mailowy? Pozdr

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam to delikatne mięso ale u mnie też nie tak łatwo go dostać a szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  7. pysznosci....chyba kupie niedlugo krolika na obiad,bo smaka narobilas :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mielone z syropem smakowaly, wiec i krolika warto przetestowac.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze nigdy nie jadłem królika ale po tym co tu zobaczyłem doszedłem do wniosku, że chcę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  10. An-na robila wiec okazuje sie, ze dostac mozna.

    Moj adres wyswietla sie w kolumnie po prawej, pozdrawiam Arlon i czekam na poczte ;))

    A frytki oczywiscie domowe, inne nam nie smakuja ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo mi pasują te słodkie dodatki do królika. Jak najbardziej powidła śliwkowe...
    Zacne danie.

    OdpowiedzUsuń
  12. poki co moj faworyt to lapin aux pruneaux, ale teraz mam juz dwie nastepne wersje do testowania- malin z kriekiem i syrop de liege! tylko czemu one cholera takie fajne zwierzaki sa???

    OdpowiedzUsuń