czwartek, 12 grudnia 2013

Zielone ciasteczka Greenies

Były brownies, potem były blondies, a teraz przyszedł czas na greenies. Kiedy syn wrócił ze szkoły i zobaczył, jak przekładam zielona masę na blachę, zapytał, czy to Shrek mi tak nasmarkał ;) 



Ja tam lubię zielony. Moja kuchnia jest zielona i to ciasto do niej idealnie pasuje. Ale trzeba przyznać, że jego kolor i konsystencja jest rzeczywiście iście marsjańska: surowa masa jest nie tylko zielona, ale taka plastelinowata, elastyczna i pięknie błyszcząca. Za to efekt po upieczeniu jak najbardziej satysfakcjonujący: ciasto w swojej konsystencji przypomina brownie, jest jakby lekko mokre i ciągnące w środku, a jednocześnie kruche na zewnątrz. Bardzo się nam spodobało i na pewno będę robić je częściej. Przepis pochodzi z książki Un goûter à New York  Marca Grossmana, o którym można powiedzieć, że jest we Francji tym, kim była kiedyś Julia Child w Stanach. Mieszka w Paryżu, gdzie prowadzi Bob's juice bar , pisze książki i przybliża Francuzom kulinarne tradycje rodem z USA.



 
Greenies
150 g miękkiego masła
8 cl oleju rzepakowego lub słonecznikowego
200 g cukru pudru
2 jajka
300 g mąki
2 płaskie łyżki herbaty matcha
2 płaskie łyżeczki drożdży w proszku
pół łyżeczki soli
100 g orzeszk
ów piniowych
60 g grubo posiekanej białej czekolady

Możemy zacząć od rozgrzania piekarnika, bo ciasto robi się stosunkowo szybko. 

Masło łączymy z olejem, dodajemy jajka i cukier i ucieramy w mikserze. Dodajemy sól, potem przesiewamy mąkę i suche drożdże. Na końcu dodajemy herbatę, potem posiekaną czekoladę i orzeszki piniowe.

Ciasto przekładamy na wysmarowaną tłuszczem blaszkę i wygładzamy je mokrymi palcami lub silikonową szpatułką.

Wsuwamy do piekarnika i pieczemy w temperaturze 180 stopni przez 30-35 minut. Studzimy na kratce, a po przestudzeniu kroimy na tradycyjne kwadraty. 





Muszę przyznać, że podobają mi się eksperymenty z zieloną herbatką - mam nadzieję, że możecie kupić matchę bez problemu.

6 komentarzy:

  1. Mi się matcha marzy, mam już całą masę przepisów do wypróbowania. Tylko nigdzie nie mogę jej dostać... Chyba w końcu zamówię przez internet :)
    Świetne to ciasto, takie zaskakujące i zupełnie inne od wszystkiego, co do tej pory widziałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wbrew pozorom i tutaj nie łatwo ją kupić, a i nie jest tania. Myślę, że jednak warto, to zupełnie nowy smak, coś innego ;)

      Usuń
  2. Wyglada ciekawie! Nigdy nie probowalam matchy, a juz od dluzszego czasu mam ochote. Gdzie udalo Ci sie dostac matche w Bxl? Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wtaj Monya,
      matche kupuje w herbaciarniach Palais des Thés, troche ich jest w Brukseli :http://www.palaisdesthes.com/fr/matcha-patissier.html

      Usuń
  3. Świetny blog!
    Zapraszam Cię do siebie:*
    Obserwujemy?:>

    OdpowiedzUsuń
  4. Byloby nam milo, gdybys zechcial go wpisac na Ptitchef.com, zeby mozna go bylo zaindeksowac.

    Ptitchef jest katalogiem, który pozycjonuje najlepsze kucharskie strony internetowe w sieci. Setki blogów juz sa na nim juz zapisane i korzystaja ze strony Ptitchef, zeby przedstawic swoje wlasne strony internetowe.

    Zeby zapisac sie na Ptitchef, wejdz na
    http://www.petitchef.pl/index.php?obj=myaccount_site&action=form

    lub na http://www.petitchef.pl i kliknij na « Dodaj swój blog-strone » w górnym pasku.

    Pozdrawiam

    Camelia
    Petitchef.pl

    OdpowiedzUsuń