sobota, 14 lipca 2012

14 lipca czyli jak zabrać ratatouille na piknik


Jutro 14 lipca: Francuzi świętują zdobycie Bastylii. W niektórych parkach trudno o skrawek wolnego trawnika, bo to nie tylko okazja do uroczystych defilad, ale i dzień, w którym organizowane są popularne bale, festyny i pikniki. I my umówiliśmy się na wypad na trawkę. Obowiązkowo z francuskimi klasycznymi potrawami w koszyku. Jedną z moich ulubionych jest ratatouille, a odkąd moja francuska przyjaciółka zdradziła mi swój sekret, podobnie jak ona, doprawiam ratatouille cynamonem: idealnie podkreśla słodycz bakłażana. Tylko jak zabrać taką ratatouille na piknik, powiecie. Okazuje się, że wcale nie jest to takie skomplikowane: wystarczy zapiec ją w piekarniku. 


Jeśli ratatouille, to konieczne będą cebula, czosnek, cukinia, bakłażan, papryka i pomidory. Trochę ziół, oliwy i ta szczypta cynamonu. Kiedy ratatouille będzie już gotowa – nie będę tłumaczyć, co i jak, bo każdy ma na pewno swój ulubiony i sprawdzony przepis – należy rozbełtać 3-4 jajka, delikatnie je posolić i wymieszać z nimi odcedzoną ratatouille. Piec w piekarniku w temperaturze 180 stopni przez 30 minut, a potem przestudzoną w talarkach układać na kawałkach bagietki. 

Bon appétit et bonne fête les amis !




6 komentarzy:

  1. Wygląda to nieziemsko pysznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę spróbować z tym cynamonem. I wersję piknikową też.
    Czy ten garnek na 1 zdjęciu to żeliwny z IKEI? Mam taki sam i robię w nim np. gulasz, ale nigdy nie robiłam ratatouille. Sprawdza się? Nie byłam pewna czy surowe żeliwo i taka ilość warzyw idą w parze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to ten sam. Duszę w nim wszystko, nie tylko mięso, ale i warzywa. A są jakieś przeciwskazania...?

      Usuń
    2. No właśnie nie jestem pewna. Kiedyś coś mi się o uszy obiło, że kwaśne produkty mogą wchodzić w reakcję z żeliwem, więc niby się nie powinno. Ale głowy absolutnie nie daję. I mam nadzieję, że tak nie jest, bo garnek lubię i chciałabym szerzej stosować.
      A dziś widziałam świętujących Francuzów w pewnej angielskiej/francuskiej restauracji i dzięki Twojemu wczorajszemu wpisowi wiedziałam co świętują :)

      Usuń
  3. Niesttey, ratatouille to ja nie za bardzo - wole prostszą odmianę czyli leczo :) Swoją droga ciekawe - 15 lipca my Polacy nie swietujemy a to chyba najwieksze nasze zwyciestwo - Grunwald. Francuzi potrafia swietowac zdobycie Bastylii a my? .. coż
    Tak mi sie przy winku napisalo...

    OdpowiedzUsuń
  4. Widze, ze sporo wpisow mi tutaj u Ciebie umknelo (14-go bylam juz w samolocie ;)). Ratatouille to moja wielka milosc, jedna z pierwszych z serii francuskich 'odkryc' nastoletnich wakacji :) Nie robilam jeszcze w formie zapiekanki, ale w formie czegos na ksztalt omletu (utylizacja resztek na kolacje ;)). Sprobuje dodac tez cynamon nastepnym razem, moze sie polubimy? :)

    OdpowiedzUsuń