sobota, 30 października 2010

Gofry drożdżowe na sobotę (a właściwie to już na niedzielę)

Ilekroć chowam gofrownicę do kredensu, obiecuję sobie, że kolejne gofry będą z przepisu Michela Roux (były ostatnio na blogu Waniliowej Chmurki). I za każdym kolejnym razem sięgam i tak po belgijski przepis. Coś w tym jest, że moja rodzina wychowała się na gofrach zdecydowanie drożdżowych i innych, i że brakuje nam tego specyficznego zapachu w kuchni. Dlatego po raz kolejny mamy gofry drożdżowe, w smaku i wykonaniu bardzo przypominające gofry brukselskie, lekkie i bardzo chrupiące. Tak chrupiące, że potrafią podrażnić kąciki ust. Bardzo smaczne. Potrzeba na nie trochę więcej czasu niż na gofry Roux - jakby nie patrzeć, ciasto musi trochę wyrosnąć. Wiem, że nie wszyscy potrafią czekać. My tak, bo naprawdę warto. Dodatkowo tym razem koleżanka pożyczyła mi właściwie profesjonalną już, obrotową gofrownicę Nova. Jej wielka zaletą jest to, że można wymieniać żelazka czyli różne formy grzewcze, a Nova ma ich w swoim asortymencie chyba kilkadziesiąt, począwszy od formy na bardzo cieniutkie delikatne wafelki skończywszy na tych wyrośniętych gofrach w grubą kratkę. Do tych gofrów użyłam kratki na gofry brukselskie, przepis jest w sumie bardzo podobny.


 Gofry drożdżowe

250 g mąki
30 g cukru
2 jajka
szczypta soli
125 g masła
250 ml mleka
1 opakowanie suszonych drożdży (7 g)

Do miski wsypujemy mąkę, cukier, sól oraz suche drożdże. Dodajemy żółtka, mleko oraz miękkie masło i mieszamy, aż składniki się połączą i powstanie gładka masa. Białka ubijamy na sztywną pianę. Delikatnie mieszamy ją z ciastem, które potem odstawiamy do wyrośnięcia najlepiej na 2 godziny. W tym czasie wychodzimy na spacer. 

Po spacerze gofrownicę rozgrzewamy i smarujemy masłem. Nakładamy ciasto – tyle, aby wypełnić formę – i pieczemy, aż się gofry ładnie przyrumienią.

To by było na tyle o tych lżejszych gofrach. Przed nami ciągle gofry z Liège.




A tak wygląda gofrownica, o której marzę (niedługo podobno Mikołaj) :

15 komentarzy:

  1. pieknie wygladaja!!!!!
    Pozdrawiam weekendowo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O ja tez chce takiego mikolaja!! bo moja gofrownica..juz nie taka mlodziutka;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie gofrownica pełni rolę kurzozbieracza...jakoś rzadko je jadam. Brakczas i napięcie zebrane wokół gofrów po wypróbowaniu X przepisów i wyciągania spalonych placuszków z zakalcem w środku :P
    Może drożdżowe w końcu mi się udadzą?

    OdpowiedzUsuń
  4. gofry drożdżowe?
    nie jadłam. ale apetyt mam na nie wielki.

    OdpowiedzUsuń
  5. A ty znowu kusisz goframi. Moze kiedys wreszcie sie odwaze...

    OdpowiedzUsuń
  6. O, moze w weekend zrobie. To takie do natychmiastowej konsumpcji raczej? A mozna zrobic ciasto wieczorem i smazyc rano?
    Gofry M. Roux robilam pare razy, bardzo przypominaja takie z budki kolo mojego liceum 25 lat temu hihi
    N.B. na francuskiej vente-privee jest le creuset, ale dostawa tylko do Francji. Kolory troche dziwne ale ja sie skusilam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Slyszalem kiedys ze najlepsze gofry to wlasnie belgijskie - i sadzac po zdjeciu dobrze slyszalem. Czy twoj maz ma na imie Mikolaj...hehe!

    OdpowiedzUsuń
  8. Gosia, dziekuje za mile slowa ;)

    Gosiu, sporo mam zyczen w tym roku, mam nadzieje, ze ktores M. spelni...

    Arven, nie napisze, ze ten podany przepis jest niezawodny, bo sama wiem ile zalezy od dobrej maszyny, wiele bylo dyskusji na forum i blogach o tych lepszych i gorszych gofrownicach... Zycze ci, zeby sie wreszcie udalo ;)

    Karmelitko, Fanny, kiedys trzeba sprobowac ;)

    Ola, no coz, Le Creuset to kolejny punkt na liscie dla Mikolaja ;) Kolory dziwne to jakie? A ciasto mozesz zostawic na noc, chyba nie ucieknie, nastepnego dnia mozna je odswiezyc w tosterze (chociaz te moje byly za grube, zeby sie zmiescic) albo w piekarniku.

    Arku, co do gofrow to tak powiadaja i w przewodnikach pisza - powinienes kiedys sam sprawdzic. W kazdym badz razie jest ich wiele rodzajow i w niczym nie przypominaja tych znanych nam z wakacji nad morzem.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedyś będąc z wizytą w Brukseli jadłam niesamowite gofry- inne niż te które robimy w domu ( z przepisu M. Roux). Jestem cierpliwa- muszę wypróbować Twój przepis- może odnajdę zagubiony smak...
    Pozdrawiam Asia

    OdpowiedzUsuń
  10. Miss Coco ja np. zamowilam cocotte ronde w kolorze niebiesko-turkusowym, bo byla w odpowiadajacym mi ksztalcie i rozmiarze, mimo ze wbrew zdrowemu rozdadkowi wydaje mi sie ze tradycyjne kolory sa pewnie trwalsze ;-)
    Zamowilam tez mini cocottes w ksztalcie serca, rozne kolory, mozna bylo zamawiac osobno. A takie klasyczne mini byly tylko albo niebieskie albo biale (czarne?), po 4 szt., nie bylo takich fanych zestawow kolorowych jak np. na amazonie.

    Ciasto gofrowe zrobie wiec wieczorem do smazenia na sniadanie, to jedyny posilek kiedy moje dzieci laskawie gofry zjedza (jakies malo belgijskie te moje dzieci...). A ta gofrownica mnie intryguje...

    OdpowiedzUsuń
  11. Miło mi, że o Mnie wspomniałaś Miss;)
    Ps: A Twoje niebawem wypróbuję:)
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  12. No wlasnie gofry i gofry ... Kusisz kochana strasznie. Ja bez gofrownicy. Moge sobie pomarzyc. A tak na pocieszenie najadlam sie wlsnie nad polskim morzem tego lata :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. no, wreszcie zrobilam! pyszne! ciasto roslo dluzej niz dwie godziny bo poszlam z dzieckiem do kina i smazylismy po powrocie. Porcja taka dla nas akurat, nie za duza. Ciasto po wyrosnieciu bylo bardzo geste (ale mocno uroslo). Juz kiedys robilam drozdzowe gofry ale z innego przepisu i inne wyszly. Te do powtorzenia na pewno :-) Kto by pomyslal ze tyle jest rodzajow gofrow!

    OdpowiedzUsuń
  14. Wielgasiu, Olciaki, sprobujcie koniecznie.

    Anthony, te belgijskie to oczywiscie zupelnie inna bajka, musisz koniecznie tu kiedys przyjechac na degustacje ;)

    Nic nie piszesz o filmie, mam nadzieje, ze byl fajny, ale najbardziej sie ciesze, ze gofry smakowaly. My ostatnio bylismy na The social network, ale o gofrach przed seansem jakos nie pomyslalam...

    OdpowiedzUsuń
  15. U nas inne klimaty kinowe: Moi moche et méchant w 3D hihi. Dziecku sie podobalo, o to chodzilo. A goframi jeszcze caly dom pachnie, jeszcze zostaly dwa na sniadanie, bedzie kto pierwszy ten lepszy! Teraz widze ze moje byly bardziej przypieczone niz Twoje na zdjeciach, moze nastepnym razem inaczej nastawie gofrownice.

    OdpowiedzUsuń