Ja tam lubię zielony. Moja kuchnia jest zielona i to ciasto do niej idealnie pasuje. Ale trzeba przyznać, że jego kolor i konsystencja jest rzeczywiście iście marsjańska: surowa masa jest nie tylko zielona, ale taka plastelinowata, elastyczna i pięknie błyszcząca. Za to efekt po upieczeniu jak najbardziej satysfakcjonujący: ciasto w swojej konsystencji przypomina brownie, jest jakby lekko mokre i ciągnące w środku, a jednocześnie kruche na zewnątrz. Bardzo się nam spodobało i na pewno będę robić je częściej. Przepis pochodzi z książki Un goûter à New York Marca Grossmana, o którym można powiedzieć, że jest we Francji tym, kim była kiedyś Julia Child w Stanach. Mieszka w Paryżu, gdzie prowadzi Bob's juice bar , pisze książki i przybliża Francuzom kulinarne tradycje rodem z USA.

Greenies
150 g miękkiego masła
8 cl oleju rzepakowego lub słonecznikowego
200 g cukru pudru
2 jajka
300 g mąki
2 płaskie łyżki herbaty matcha
2 płaskie łyżeczki drożdży w proszku
pół łyżeczki soli
100 g orzeszków piniowych
60 g grubo posiekanej białej czekolady
Możemy zacząć od rozgrzania piekarnika, bo ciasto robi się stosunkowo szybko.
Masło łączymy z olejem, dodajemy jajka i cukier i ucieramy w mikserze. Dodajemy sól, potem przesiewamy mąkę i suche drożdże. Na końcu dodajemy herbatę, potem posiekaną czekoladę i orzeszki piniowe.
Ciasto przekładamy na wysmarowaną tłuszczem blaszkę i wygładzamy je mokrymi palcami lub silikonową szpatułką.
Wsuwamy do piekarnika i pieczemy w temperaturze 180 stopni przez 30-35 minut. Studzimy na kratce, a po przestudzeniu kroimy na tradycyjne kwadraty.



