Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gofry belgijskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gofry belgijskie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 1 grudnia 2011

Gofry wybitnie pachnące świętami

Jeszcze nigdy wyczekiwanie przy gofrownicy na kolejną porcję nie sprawiło mi tyle przyjemności. Banana Bread Yeasted Waffles – bananowy chlebek lubi chyba każdy, wiec próbowałam wyobrazić sobie, jak mogłyby smakować takie gofry i ich zapach. Ale to w końcu nie banany urzekły mnie w tych gofrach. Kiedy korzenne przyprawy, które należało dodać do ciasta, zaczęły uwalniać pod wpływem ciepła swoje aromaty, zapachniało świętami. Grzanym winem, bożonarodzeniowym kiermaszem, świątecznymi spotkaniami z bliskimi i znajomymi, słowem tym wszystkim, za czym tęsknimy przez cały rok.




To cudowne, wyjątkowo korzenne i aromatyczne gofry. Mam ochotę nazwać je adwentowymi goframi. Znalazłam je na blogu Seven Spoons i przygotowałam na korzenny tydzień, który juz po raz trzeci organizuje Ptasia. A przepis starannie sobie zanotowałam i gorąco go wam polecam do wypróbowania.

Korzenno-bananowe gofry drożdżowe
Banana Bread Yeasted Waffles
(z podanych proporcji wychodzi 14-15 sztuk)
80 g masła
250 ml mleka
280 g mąki
5 łyżek ciemnego cukru
2 jajka
3 banany
2 łyżki naturalnego jogurtu lub kwaśnej śmietany
½ łyżeczki soli
1 ½ łyżeczki drożdży w proszku
½ łyżeczki cynamonu
¼ łyżeczki gałki muszkatołowej
¼ łyżeczki imbiru
6-8 goździków roztartych w moździerzu


Mąkę wymieszać z drożdżami, cukrem i przyprawami. W lekko ciepłym mleku rozpuścić masło i dolać do mąki z przyprawami. Porządnie wymieszać, tak aby nie było grudek. Jajka roztrzepać i dodać do ciasta. Odstawić na kilka godzin, żeby wyrosło. Najlepiej ciasto przygotować wieczorem i odstawić na noc albo wcześnie rano, żeby były gotowe na podwieczorek.

Zanim zaczniemy piec, rozdusić widelcem 3 banany. Wymieszać z jogurtem i dodać do ciasta na gofry. Piec w dobrze rozgrzanej gofrownicy przez 6-8 minut. Podawać posypane cukrem pudrem. Cudownie smakują też z grzanym winem.





A ta piosenka codziennie rano przypomina mi w radiu, że do świąt zostały niecałe cztery tygodnie!

niedziela, 17 lipca 2011

Czekoladowe gofry Pierre'a Marcoliniego

Belgia słynie ze swoich pralinek, ale musicie wiedzieć, że obok takich czekoladowych potentatów jak Godiva, Neuhaus czy choćby Leonidas istnieje cała masa mniejszych prywatnych manufaktur i wybitnych czekoladników. Jednym z bardziej uznanych jest bez wątpienia Pierre Marcolini. Jego sklep znajdziecie przy placu Sablon, z którego jest już niedaleko do brukselskiej starówki. 


 


Niektórzy powiedzą, że to wyższa półka, a co za tym idzie wyższe ceny. W końcu Marcolini to zdobywca tytułu mistrza świata wyrobów czekoladowych, a ekspozycja w jego sklepie przypomina galerię sztuki. Ale chyba jeszcze bardziej niż czekoladki cenię sobie jego czekoladowe torciki – można podziwiać jego czekoladowe kreacje na www.marcolini.be - szczególnie te czekoladowo-malinowe. Więc kiedy odkryłam, że Marcolini wydał książkę z przepisami, rzecz jasna bardzo się ucieszyłam. 
Na pierwszy ogień poszły oczywiście czekoladowe gofry.





Wyjątkowo lekkie i chrupiące. Przepis opiera się na gofrach brukselskich, Marcolini tylko go lekko zmodyfikował. Gorąco polecam! 

 

Czekoladowe gofry Pierre'a Marcoliniego
(na około 30 sztuk - to dużo, ale zapewniam, że szybko znikają z talerza)
425 g mąki
25 g cukru pudru
15 g świeżych drożdży
50 g kakao
125 g mleka w proszku
220 g miękkiego masła
3 białka 






Drożdże rozkruszamy i rozpuszczamy w 10 cl ciepłej wody. Wylewamy do miski, do której przesialiśmy mąkę, dodajemy jeszcze 60 cl ciepłej wody, mleko w proszku, kakao i wyrabiamy ciasto. Powinno być dosyć rzadkie. Odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia.


Kiedy ciasto wyrośnie, dodajemy masło, porządnie mieszamy oraz białka ubite na sztywną pianę. I ciasto jest gotowe. Można je spokojnie wyrobić wieczorem i zostawić w lodówce na noc.

Gofry pieczemy na wysmarowanej masłem gofrownicy. Drucikiem sprawdzam czy gofry przypiekły się na chrupko i jeśli tak, układam je na kratce do wystygnięcia. Najlepsze są lekko przestudzone – wtedy są najbardziej chrupiące. Z czasem zmiękną i oklapną. Można je wtedy podpiec w tosterze (ustawionym na minimalne grzanie !) - nabiorą na nowo chrupko
ści. A jeśli wam zostaną, warto je zamrozić. Po wyjęciu z zamrażarnika wkładam je potem do nagrzanego na 200 stopni piekarnika na 8 minut. Też są pyszne.

Jak pewnie zauważyliście, nie są to wcale słodkie gofry, dlatego warto ich gorycz prze
łamać czymś słodkim i podać na przykład z lekko kwaskowatą konfiturą - my jedliśmy te gofry z brzoskwiniowo-morelową, którą Ania i Fabrice przywieźli nam z Ardèche. Sprawdzą się również lody, bita śmietana i świeże owoce, rozpuszczona ciepła czekolada - to już będzie zależało od waszego nastroju i zapasów w domu. 


Pierre Marcolini 
rue des Minimes 1
Place du Sablon 
1000 Bruxelles 
www.marcolini.be




środa, 22 czerwca 2011

Gofry Ladurée

Na blogu jest już kilka przepisów na gofry, ale ci, którzy mnie dobrze znają, wiedzą, że kolekcjonerka przepisów na gofry ze mnie. Więc i Ladurée nie mogłam przepuścić, tym bardziej, że moja paryska przyjaciółka Doro obdarowała mnie niedawno przepięknie wydaną książką z przepisami Ladurée. Dostałam wersję Sucré. Podobno jest i Salé (Doro, przyjeżdżaj częściej!). Więc dzisiaj na podwieczorek były gofry z Ladurée. Kiedy skończyłam mieszać ciasto, odstawiłam na godzinę, żeby odpoczęło, włączyłam komputer, zobaczyłam je również u Liski (!!!). I wierzcie mi, jeszcze trudniej było odczekać tę godzinę, którą sugeruje przepis. 



Ciasto jest bardzo przyjemne w pracy, niezbyt skomplikowane i trochę przypomina ciasto na ptysie. Gofry pachną delikatnie wodą z destylacji kwiatów kwaśnej pomarańczy
*, po upieczeniu są złociste, a w smaku lekko przypominają naleśniki. To nie są gofry kruche i nawet odkładanie ich na kratkę w czasie stygnięcia nie pomoże. Ale mimo wszystko smakowały. Nie nazwałabym ich jednak francuskimi, bo nie jest to wcale reprezentatywny dla kuchni francuskiej przepis. Ot jeden z wielu wart uwagi. Zresztą sami spróbujcie. 


Gofry Ladurée
Gaufres Maison Ladurée
proporcje na 6 sztuk

75 g mąki
125 ml + 75 ml mleka
20 g cukru
szczypta soli
30 g masła
3 jajka
50 ml kwaśnej śmietany
1 łyżka wody z kwiatów pomarańczy

Zaczynamy od podgrzania 125 ml mleka z cukrem, solą i masłem. Po zdjęciu z ognia dodajemy mąkę i porządnie mieszamy, aby uniknąć grudek. Ustawiamy z powrotem na ogniu i gotujemy przez minutę cały czas mieszając, tak aby odparować nadmiar płynu. Ciasto powinno odchodzić od ścianek naczynia zupełnie jak ciasto na ptysie. Zdejmujemy z ognia i dodajemy pierwsze jajko. Kiedy połączy się z ciastem i powstanie gładka masa, dodajemy kolejne. Na samym końcu dodajemy resztę mleka, śmietanę i wodę pomarańczową. Dokładnie mieszamy i odstawiamy na godzinę. Pieczemy na lekko wysmarowanej neutralnym tłuszczem gofrownicy. Liska napisała, że tłuszcz nie był potrzebny. Moja gofrownica na najprawdopodobniej silniejszą moc, bo szybko się przypalały i tłuszcz okazał się konieczny. 






*
Woda z kwiatów pomarańczyEau de fleur d'oranger – to woda kwiatowa, zwana fachowo hydrolatem. Hydrolat jest produktem ubocznym powstającym podczas destylacji mającej na celu pozyskiwanie z roślin (np. lawendy czy tymianku) olejków eterycznych. Powstająca w czasie destylacji para wodna zabiera ze sobą cząsteczki nierozpuszczalnych w wodzie olejków eterycznych. Następnie po ochłodzeniu woda oddziela się od olejku eterycznego. Jednak ta schłodzona woda nie jest „czysta” - znajdują się w niej rozpuszczalne w wodzie części roślinne oraz niewielka ilość olejku eterycznego. Dobra jakościowa woda z kwiatów pomarańczy powinna zawierać powyzej 0,6 g olejku na litr. Ze względu na swój wyjątkowy aromat jest bardzo popularna w kuchni Magrebu. Stosowana jest również w przemyśle kosmetycznym.






środa, 2 marca 2011

Zamiast pączków...

W Belgii nie mamy tłustego czwartku i pączków z tej okazji. Jest za to tłusty wtorek za kilka dni. I gofry. Podobno jedne z najlepszych na świecie... ;))  
Nie mam co do tego wątpliwości.

 

Belgijskie gofry leodyjskie (gaufres de Liège)
Proporcje na jakieś 20 sztuk gofrów:
750 g mąki
270 ml ciepłego mleka
70 g świeżych drożdży
3 jajka i 2 żółtka
15 g soli
2 łyżeczki cukru waniliowego
400 g miękkiego masła lub margaryny
półtora szklanki cukru perlistego

Drożdże rozrobić z kilkoma łyżkami mleka.
Mąkę wymieszać z jajkami i żółtkami, resztą mleka, solą, i cukrem waniliowym. Dodać drożdże, wyrobić ciasto i odstawić na dobre pół godziny do wyrośnięcia. Kiedy ciasto wyrosnie, dodać gruby perlisty cukier i masło. Masło powinno być miękkie, ale nie roztopione, a cukier powinien równomiernie rozejść się po cieście, ale nie rozpuścić. Cały urok tych gofrów polega na tym, że cukier rozpuszcza i karmelizuje się w rozgrzanej gofrownicy. Odstawić z powrotem ciasto do wyrośnięcia. Można na kilka godzin lub nawet na całą noc.

Mocno rozgrzewamy gofrownicę, którą najlepiej wysmarować kawałeczkiem słoniny, a jeśli nie macie słoniny, to smalcem.

Nakładamy na gofrownicę po łyżce ciasta na jednego gofra. 




Spożywać koniecznie ciepłe, takie są najlepsze ! Kiedy lekko przestygną, gofry twardnieją pod wpływem zkarmelizowanego cukru. Można je wtedy podgrzać w kuchence mikrofalowej, żeby lekko zmiękły, będą lepsze.

 



Źródło: Hiver - La cuisine au rythme des saisons, Marc Paesbrugghe


sobota, 30 października 2010

Gofry drożdżowe na sobotę (a właściwie to już na niedzielę)

Ilekroć chowam gofrownicę do kredensu, obiecuję sobie, że kolejne gofry będą z przepisu Michela Roux (były ostatnio na blogu Waniliowej Chmurki). I za każdym kolejnym razem sięgam i tak po belgijski przepis. Coś w tym jest, że moja rodzina wychowała się na gofrach zdecydowanie drożdżowych i innych, i że brakuje nam tego specyficznego zapachu w kuchni. Dlatego po raz kolejny mamy gofry drożdżowe, w smaku i wykonaniu bardzo przypominające gofry brukselskie, lekkie i bardzo chrupiące. Tak chrupiące, że potrafią podrażnić kąciki ust. Bardzo smaczne. Potrzeba na nie trochę więcej czasu niż na gofry Roux - jakby nie patrzeć, ciasto musi trochę wyrosnąć. Wiem, że nie wszyscy potrafią czekać. My tak, bo naprawdę warto. Dodatkowo tym razem koleżanka pożyczyła mi właściwie profesjonalną już, obrotową gofrownicę Nova. Jej wielka zaletą jest to, że można wymieniać żelazka czyli różne formy grzewcze, a Nova ma ich w swoim asortymencie chyba kilkadziesiąt, począwszy od formy na bardzo cieniutkie delikatne wafelki skończywszy na tych wyrośniętych gofrach w grubą kratkę. Do tych gofrów użyłam kratki na gofry brukselskie, przepis jest w sumie bardzo podobny.


 Gofry drożdżowe

250 g mąki
30 g cukru
2 jajka
szczypta soli
125 g masła
250 ml mleka
1 opakowanie suszonych drożdży (7 g)

Do miski wsypujemy mąkę, cukier, sól oraz suche drożdże. Dodajemy żółtka, mleko oraz miękkie masło i mieszamy, aż składniki się połączą i powstanie gładka masa. Białka ubijamy na sztywną pianę. Delikatnie mieszamy ją z ciastem, które potem odstawiamy do wyrośnięcia najlepiej na 2 godziny. W tym czasie wychodzimy na spacer. 

Po spacerze gofrownicę rozgrzewamy i smarujemy masłem. Nakładamy ciasto – tyle, aby wypełnić formę – i pieczemy, aż się gofry ładnie przyrumienią.

To by było na tyle o tych lżejszych gofrach. Przed nami ciągle gofry z Liège.




A tak wygląda gofrownica, o której marzę (niedługo podobno Mikołaj) :

czwartek, 2 września 2010

Bursztynowe gofry do tornistra

Odkąd mieszkam w Belgii nie wyobrażam sobie gofrów bez drożdży. Te również są na drożdżach, a swój piękny złocisty bursztynowy kolor zawdzięczają obecności belgijskiej cassonade, o której już wcześniej pisałam, a którą możecie zastąpić używając muscovado.

Są nie tylko dobre zaraz po zdjęciu z ciepłej gofrownicy, ale i następnego dnia, bo nie flaczeją. Robiła je mama mojego belgijskiego kolegi zawsze w niedzielę po południu na podwieczorek, żeby je dzieciakom włożyć do tornistra w specjalnym plastikowym pudełku. Oczywiście to nie jedyny przepis na gofry i proszę nie porównujcie ich do gofrów z budki nad morzem, bo to zupełnie inne smaki. I klimaty. I bliżej im do gofrów z Liège niż z Brukseli. A jeśli będziecie kiedyś robić zakupy w supermarkecie w Belgii, rozejrzyjcie się na stoisku z ciastkami. Choćby różnorodność form i rozmiary gofrów świadczą o niewątpliwie bogatej i długiej tradycji. Są nawet gofry nadziewane konfiturami. Bo w Belgii tyle przepisów na gofry, ile gospodyń, ale to już chyba pisałam. Tymczasem życzę smacznego tym, którzy dysponują porządną gofrownicą i się odważą.



Belgijskie gofry z cukrem cassonade


pół kg mąki
szczypta soli
35-40 g świeżych drożdży
2 łyżeczki cukru
180 g masła
4 jajka
180 g cukru cassonade lub muscovado
trochę mleka do rozpuszczenia drożdży

Zaczynamy od rozpuszczenia drodży w ciepłym mleku. Dosypujemy około 70 g mąki i odstawiamy do wyrośnięcia. Jak wyrośnie, mieszamy z resztą mąki i dodajemy żółtka, cukier cassonade i stopione masło. Nie przejmujemy się, jeśli cukier nie od razu się rozpuści. Białka ubijamy i dodajemy do ciasta delikatnie mieszając. Odstawiamy do wyrośnięcia na co najmniej godzinę. Można również zostawić je na noc i piec gofry na śniadanie nazajutrz. Pieczemy w nasmarowanej gofrownicy nakładając dosyć gęste ciasto łyżką. Po zdjęciu studzimy gofry na kratce.



aaa

wtorek, 20 kwietnia 2010

Brukselskie gofry

Jeśli będziecie mieć okazję odwiedzić Belgię, koniecznie musicie spróbować gofrów. Można powiedzieć, że tutaj właściwie każdy region, jeśli nie miejscowość, ma swoją recepturę na gofry czy wafle, ale najbardziej popularne są gofry brukselskie (gaufres de Bruxelles) i te z Liège (gaufres de Liège). Czym się różnią? Sposobem przyrządzania i wyglądem, bowiem każdej recepturze odpowiada inna forma na gofry i inna krateczka. Najbliżej do gofrów, które my znamy w Polsce, gofrom brukselskim - prostokątnym*  i stosunkowo lekkim, a do tego jeszcze przyjemnie chrupiącym. Przyszła nam na nie chętka po wiosennych porządkach w ogrodzie, a ponieważ ogród dzięki naszej pracy wypiękniał, zasłużyliśmy na gofry.

Przepis pochodzi z cytowanej już wcześniej książki Hiver – la cuisine au rythme des saisons. Marc Paesbrugghe zmodyfikował oryginalny przepis zastępując pianę ubitą z białek gazowaną wodą mineralną.




Proporcje na 12 gofrów :
pół kilograma mąki
100 g masła
375 ml mleka
pół litra mineralnej wody gazowanej
2 jajka
łyżka cukru *
szczypta soli
6 g drożdży w proszku (w jednym opakowaniu jest z reguły 7g)
fakultatywnie możemy dodać torebkę cukru waniliowego

Mleko podgrzać i dodać do niego miękkie masło, poczekać aż się dobrze rozpuści. Następnie dodać wodę mineralną. Jajka rozbić w osobnej miseczce i rozbełtać trzepaczką z cukrem. Dodać do mleka. Dodać mąkę, porządnie wymieszać - ja ubijam trzepaczką rózgą, aż wszystkie składniki ładnie się połączą, można tez mikserem. Na końcu dodać drożdże i szczyptę soli. Odstawić w ciepłe miejsce i poczekać aż ciasto urośnie, powinno podwoić swoja objętość. Ciasto przed i po wyrośnięciu ma luźną, płynną konsystencję i przypomina ciasto naleśnikowe. Do wylewania ciasta na gofrownicę używamy chochelki. Po upieczeniu gofry najlepiej przestudzić na drucianej kratce, podobnie jak chleb.

Podajemy posypane cukrem pudrem, albo z bitą śmietaną i w sezonie, a ten niedługo się rozpocznie, z truskawkami. Popularna jest też wersja z kulką lodów waniliowych polanych ciepłą czekoladą.

Gofry, o ile nam zostaną, możemy zamrozić. Po wyjęciu z zamrażarnika wkładam je na 10 minut do rozgrzanego na 180°C piekarnika.

-----------------------------------------------------------------------------
* Wybaczcie, nie mam prostokątnego żelazka na gofry i moje są kwadratowe.

* Małe ilości cukru w przepisach na belgijskie gofry zwykle budzą zdziwienie, ale akurat brukselskie gofry nie mają być słodkie. Oczywiście można zmodyfikować ilość cukru.