Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Topinambur. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Topinambur. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 lutego 2011

Zupa z topinambura na powrót zimy

 Brrr, bardzo nam spadła temperatura w ciągu ostatnich kilku dni! A mieliśmy już po 10-12 stopni i mocno wierzyłam w to, że to już wiosna. Na powrót zimy wymyśliłam sobie bardzo puszystą zupę z topinambura. Dodatkowo, żeby było konkretnie z małą wkładką. Nie wiem, co ten topinambur ma w sobie, ale jak by go nie rozrzedzać, mlekiem, śmietaną czy wodą, ta zupa nadal jest aksamitnie kremowa, żeby nie powiedzieć puszysta, i cudownie rozgrzewająca. Czegoś takiego dzisiaj mi było trzeba. 

 

400-500 g bulw słonecznika bulwiastego
1 duży ziemniak
1 cebula
przyprawy

Warzywa obieramy. Ziemniaka i topinambur kroimy w grubszą kostkę a cebulę w piórka. Wrzucamy go garnka, zalewamy półtora litrem wody, solimy i zagotowujemy. Gotujemy przez jakieś 30-40 minut, sprawdzamy czy warzywa są odpowiednio miękkie i jeśli tak, to miksujemy na gładziutki aksamitny krem. Przyprawiamy wedle uznania, dodajemy sól, świeżo mielony pieprz. Jeżeli mamy, możemy dodać kilka kropel oliwy aromatyzowanej truflą. Jeśli uznamy, że zupa jest zbyt gesta, możemy rozprowadzić ja niskoprocentową słodką śmietaną albo mlekiem. 



 
Zupę możemy udekorować usmażonymi przegrzebkami bądź chipsami, które możemy zrobić z a) korzenia pietruszki bądź pasternaku b) z batatów c) z takich oto fioletowych ziemniaczków, które nazywamy tutaj vitelottes, bądź négresse albo truffe de Chine (W Polsce spotykane pod nazwą ziemniaków truflowych). Jest to bardzo stara odmiana ziemniaka, ostatnia powracająca do łask, a charakterystyczną intensywnie fioletową barwę zawdzięcza niezwykle dużej zawartości antocyjanów, naturalnych barwników, które mają niezwykle korzystny wpływ na nasz układ krwionośny. 



Gdybyście się natknęli, polecam do spróbowania. Zarówno pomysł na chipsy jak i na zupę ściągnęłam z książki Kedy Black "Vieux légumes", o której wspominałam we wcześniejszym poście. 

poniedziałek, 22 listopada 2010

Powrót do korzeni: pyszna zapiekanka z topinamburem

Wczoraj zjedliśmy sobie zapiekankę z topinamburem. Były w niej jeszcze suszone grzyby, trochę czosnku i podsmażonego boczku. Nie będę się wymądrzać i przepisywać Wikipedii. Powiem krótko: topinambur to bardzo fajne warzywo. Nazwa owszem trochę egzotyczna, a może po prostu zapomniana? Możemy też mówić słonecznik bulwiasty. Z wyglądu przypomina trochę korzeń imbiru, a po ugotowaniu po prostu ziemniaki. Może sprawiać trochę problemów przy obieraniu, zwłaszcza kiedy trzeba obrać kilogram bulw, ale warto zadać sobie trochę trudu. Zapach ma niesamowity – intensywny, korzenny, podobny do zapachu karczochów, zresztą jak i smak – w zasadzie coś pomiędzy selerem a karczochami. Dodatkowo całe mnóstwo zalet, o których możecie poczytać tutaj.


Najzabawniejsze, że topinambur pojawił się w Europie na długo przed ziemniakiem, który go w końcu wyparł. Przez jakieś dwa stulecia poszedł w zapomnienie i ludzie przestali jeść topinambur. Dopiero w latach wojny, kiedy brakowało żywności, topinambur na krótko powrócił do łask, ratując wielu od głodu. Po wojnie znowu o nim zapomniano i teraz wreszcie przeżywa swój renesans w kuchni. Podają go znowu najwięksi i najznakomitsi szefowie. Pojawia się w menu wielu restauracji w bardzo ekskluzywnym towarzystwie, obok trufli i foie gras. 

Jak widać, warto wrócić do korzeni ;) 


Zapiekanka z topinamburu z suszonymi grzybami dla czterech osób

1 kg topinamburu
garść suszonych grzyb
ów *
200 g drobno pokrojonego wędzonego boczku  
2 jajka  
20 cl słodkiej śmietany  
ząbek czosnku  
łyżka posiekanej drobno pietruszki  
trochę oliwy, przyprawy, sok z połówki cytryny  
trochę tartego żółtego sera do zapiekania


* ( w oryginalnym przepisie były to grzyby świeże, zastąpiłam je suszonymi, które wcześniej namoczyłam, i mam wrażenie, że efekt jest jeszcze ciekawszy ) 


Dzień wcześniej należy pamiętać, żeby namoczyć grzyby w ciepłej wodzie. 
Topinambury opłukać lub wyszorować, w zależności od stopnia zabrudzenia. Obrać i zaraz po obraniu włożyć do wody z sokiem z cytryny, żeby bulwy nie sczerniały. Gotować przez 10-15 minut w lekko osolonej wodzie, aż bulwy będą miękkie. Po przestudzeniu pokroić na grubsze plastry. 

Boczek podsmażyć na suchej patelni bez tłuszczu, dodać obrany i posiekany czosnek oraz namoczone grzyby. Porządnie wymieszać, dodać posiekaną pietruszkę oraz pokrojone bulwy. Wysmarować żaroodporną formę masłem i ułożyć w niej warzywa. Śmietanę rozbełtać z jajkami, doprawić i zalać nią warzywa w formie. Posypać drobno tartym serem i zapiec przez pół godziny w piekarniku w temperaturze 170 stopni.



A gdybyście mieli dalej ochotę eksperymentować z topinamburem,
to na pewno spróbować warto zupy z przepisu Lidki oraz blinów z topinamburem i niebieskim serem z przepisu Bei.